Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba

Proszę Państwa, korzystając ze wskazówki, którą ładnych kilka lat temu pozostawił dla mnie w spadku nasz poeta Aleksander Fredro głosząc słynną sentencję: “Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba”, oto jestem!

Wiem kim jestem, znam moc samorodków

Zawsze chciałem być blogerką modową. Problem polega na tym, że nigdy nie będę ani blogerką, ani tym bardziej modową. Prawdę mówiąc tworząc ten post wyglądam bardziej jak ten ze zdjęcia poniżej.

Postanowiłem więc zmierzyć się z niedogodnościami i zaimplementować nutkę świata mody w projekt mojego internetowego jestestwa. Oprócz posiadania cech życiowego artyzmu, jestem także erudytą technicznym związanym z tworzeniem stron internetowych. To tak à propos tego, gdybyście pomyśleli, że mam tylko fiu bździu w głowie. Wykazując się sprytem i czujnością antylopy, zapuściłem się w mroczne odmęty twórczości szafiarek. Oczywiście tylko i wyłącznie celem zaczerpnięcia inspiracji na temat potencjalnej szaty graficznej mojej witryny. Wirtualna podróż okazała się owocna, jednakowoż jak to w życiu bywa, co się zobaczyło, to się nie odzobaczy. Zobaczywszy co miałem zobaczyć i przefiltrowawszy wszystko pod względem taktyczno-technicznym, przystąpiłem do kilkudniowej pracy twórczej. Biorąc pod uwagę fakt, że mimo wszystko wolę tworzyć treści niż projektować, postawiłem na minimalistyczno-modernistyczną koncepcję wizualizacji bloga. Tak oto stworzyłem disagnerskie pozory bycia glamour. Surowy wygląd i różowo-złoto-czarna kolorystyka jednoznacznie mówi: “Tak, ten gość wie co jest 5, trendy i cool w blogosferze!”. Przecież nie mogłem pozwolić na to, żeby nie zrealizować swoich marzeń tylko dlatego, że nie jestem kobietą i nie znam się na modzie, prawda?

Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba

Pewnych życiowych znaków po prostu nie wolno lekceważyć. W ostatnim czasie było ich bardzo wiele, co nie mogło umknąć uwadze mojej przenikliwej spostrzegawczości. Wszystko wokół od pewnego czasu szeptało mi do ucha słodkim, rezolutnym głosem pewnej siebie nastolatki, abym zaczął prowadzić bloga o meandrach mojego jestestwa. Począwszy od Waszych komentarzy na moim prywatnym Instagramie, przez pseudo motywujące tytuły książek coachingowych, skończywszy na nowym teledysku Tedunia, który także zostawił dla mnie spersonalizowany przekaz.

Główną rolę odegrała jednak moja nieodparta chęć pisania. Lubię pisać, dlatego od dziecka chciałem zostać pisanką. Nie taką wiejską, malowaną pędzelkiem w różne przaśne regionalne wzory pań z koła gospodyń wiejskich. Nowoczesną – z foliowym kubraczkiem, który przylega do jajka pod wpływem temperatury.

Prawdę mówiąc nie potrzebuję nawet publiczności do konsumpcji moich treści. Jestem fetyszystą swojej twórczości. Przechodzę w stan intelektualnej euforii za każdym jednym razem zdając sobie sprawę z nieprzeciętności mojego umysłu. Każdy ma swoją formę autoerotyzmu. Jedni uprawiają miłość na własną rękę, inni zaś piszą i czytają to, co sami napisali. Być może kiedyś historia uzna mnie za pioniera ruchu autokanibalizmu literackiego.
Co by jednak nie mówić, zawsze fajnie jest żyć ze świadomością, że ktoś inny też może raczyć się moim poetyckim wypróżnianiem. Jeśli nie interesują Cię meandry mojego jestestwa, potraktuj tego bloga w myśl zasady: ginekologiem nie jestem, ale mogę zajrzeć.

Zemsta

Rok 2019 w moim wykonaniu to brutalna zemsta na latach poprzednich. Gdybym miał zobrazować ostatnich kilka lat mojego jestestwa, przedstawiłbym siebie jako jednego z Power Rangers. Minione lata, to Kitowcy, którzy spuścili mi soczysty wpierdol. Jednak obecny rok, to ten moment, w którym wzywam Megazorda. Teraz zmiana, szpak dziobie bociana.
Rzadko kiedy spotykam ludzi, którzy mają do powiedzenia coś ciekawszego ode mnie. Tym razem zrobię wyjątek i przedstawię twórczość Panów Pelsona i Eldo, którzy stworzyli moją biografię w formie muzycznej popełniając utwór pt. Kinematografia.

Życie, życie jest nowelą

Wiadomo – raz przyjazną, a raz wrogą. Dokładnie tak samo jest z naszymi planami, marzeniami i celami. Mam nadzieję, że moja nowela będzie wyjątkowo przyjazna.
Plany
  1. Zostać właścicielem Wisły Kraków
  • Twórczość, która zapewni mi bogactwo
  1. Gonić Króliczka
  • Za sprawą fejmu, z którym już niedługo przyjdzie mi się zaprzyjaźnić, znaleźć Flirciarę, która podczas pisania SMS-ów będzie uroczo przegryzać wargi jak dama poniżej. Natomiast apogeum uśmiechu nastąpi wtedy, gdy dowie się, że pisze do niej ze smartfonu LG G3s.
  1. Znaleźć żonę
  • Żonę, która zaakceptuje mój piotrusiopanizm. W zamian za to będzie moją Wendy z czasów podróży do Nibylandii

Proszę Państwa, jak sami widzicie, moje jestestwo, Aleksander Fredro, Zemsta oraz słynne zdanie: “Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba” nie przez przypadek łączy tak wiele w tym samym miejscu i czasie. Ten blog po prostu nie mógł nie powstać. Póki co jest skromnie, ale czym chata bogata, bo gość w dom, to Bóg w dom!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *